czwartek, 26 stycznia 2017

Z podróży. Tych mniejszych.




Podróże, wycieczki. Coś ostatnio nie chcą wyjść mi z głowy.
Tak siedzę, myślę, gdzie byłam, co zobaczyłam. 
Dużo tego nie jest.
Zdałam sobie sprawę jak bardzo czas wpływa na nas, na nasze decyzje i postrzeganie różnych spraw.
Jest cholernie wiele miejsc, które chciałabym odwiedzić: Stany Zjednoczone, Cuba, Meksyk, Chiny, Indie i wiele można by tu jeszcze wymieniać.
I wydaje mi się, że z czasem mi to raczej nie przejdzie.
Ale z upływem lat zaczęłam cieszyć się drobnymi rzeczami, co za tym idzie - cieszę się również małymi wycieczkami.

Tak jak na przykład pojechaliśmy sobie w trójkę we wrześniu do
Kazimierza Dolnego.
Niby nic, niby tylko dwa dni, ale jak wspominam, to naprawdę był  to bardzo udany wyjazd.
Szybko okazało się, że w Kazimierzu, tak naprawdę, to niewiele jest do oglądania. Jak tylko dojechaliśmy i się rozpakowaliśmy-poszliśmy na spacer.
Bez wózka Młodego, bo jadąc do hotelu już wiedzieliśmy, że nie wszędzie nim wiedziemy. Albo raczej nigdzie nam się nie przyda.
Trzeba będzie Młodego nosić na rękach.
Najpierw zwiedzanie ruin zamku - bardzo fajne. 
Szkoda, że tak mało się zachowało.
I kolejna rzecz, która wychodzi na starość- zaczynasz interesować się historią, jest to w końcu ciekawe. Nie zwiedzasz, bo musisz  (jak w szkole)- po prostu chcesz.
Fotki cyknięte, możemy iść dalej.


Wyszliśmy na Rynek. 
No ładnie. 
Na razie nigdzie nie siadamy, bo nie jesteśmy głodni, ani nie chce nam się kawy. 
Oglądamy.
Idziemy do punktu informacji turystycznej w celu dopytania, gdzie mamy się kierować, żeby dojść do wąwozów. 
Dowiedzieli się.
Poszli
Doszli.
No ok. Są. Ale, ze to tyle?! No tyle...
Wracamy.
Weszlibyśmy na Górę Trzech Krzyży, ale było je widać z jakiegoś miejsca, więc nie chcieliśmy z Młodym się tam tłuc bo samo wejście na ruiny i basztę z nim na rękach było już nie lada wyczynem.
  
To teraz już zgłodnieliśmy, idziemy na Rynek, żeby coś smacznego zjeść.
Okazuje się, że na Rynku można się tylko napić. Zjeść? To już gorzej. 
Krążymy dobre pół godziny – nadmienię tylko, że tam miejsca do krążenia wcale nie jest dużo. Mijamy na każdym kroku młodych ludzi, którzy malują. Prawdopodobnie studenci jakiegoś ASP. Trafiamy w końcu do pizzerii. 
Ok, zjedliśmy. 
Można iść dalej.
Trochę spacerowania nad Wisłą- też fajnie. 
Spokój , cisza, wiatr we włosach. 
Zimno.




Wieczorem sauna mi wszystko zrekompensowała.
Hotel Kazimierzówka naprawdę godny polecenia. Nie duży, klimatyczny.
Pokoje piękne, wszystko świeżutkie, łóżeczko dla Młodego naszykowane, z piękną niebieską pościelą. Na szczęście nie taką, jakiej nie lubię.
Chętnie tam wrócę.
Śniadanie - rewelacja. Do wyboru, do koloru. Mogłabym jeść cały dzień. Tak, żeby pęknąć.
Zakochałam się do reszty w hotelu.
Następnego dnia postanowiliśmy przejechać się do Nałęczowa. Spacer po Parku Zdrojowym - jak na seniorów przystało!
I powrót!
Niby nic, ale naprawdę te dwa dni były super.
Oczywiście musiałam trochę pomarudzić - patrz wzmianka o wąwozach i restauracjach.
W dzieciństwie nie sprawiały mi frajdy takie wycieczki – zwiedzanie, spacerowanie.
Cieszę się, że człowiek z wiekiem zaczyna doceniać to, co dostaje.
Teraz mam ochotę na kolejny taki niewielki wypad.
Odkładam kasę!
Macie jakieś ciekawe miejsca do obejrzenia?
Czekam na propozycje ;)
Na razie w kraju.

Kiss Kiss

                                                    
                                                                                   Ev.

13 komentarzy:

  1. fajnie tu :) i bardzo ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, bardzo mi miło :) mam nadzieję, że wkrótce będzie więcej do poczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja właśnie wolę takie krótkie weekendowe wypady od takich zaplanowanych na tydzień. A Kazimierz już od dawna jest na mojej liście miejsc do odwiedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi też się podobają takie krótkie wypady :) od daaawna marzę o Krakowie i Wrocławiu ;) trzeba zebrać się i w końcu wyruszyć :) nie ma czasu do stracenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, fajnie napisany wpis! Polecam zwiedzenie Białegostoku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Też na ,,starość'' odkrywam frajdę w odwiedzaniu miejsc historycznych. W szkole to była katorga.

    OdpowiedzUsuń
  7. Na wypady gdzie niekoniecznie wszędzie można wjechać wózkiem polecam wypożyczenie nosidla dla Malucha. Koszt niewielki a na prawdę ułatwia wyprawy, wiem bo świetnie sprawdziło się w wędrówce po tatrzańskich szlakach. ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko on już trochę za ciężki jest :( już latem był problem... Teraz, jak już chodzi to tylko nóżki zostają ;)

      Usuń
  8. Byłam w Kazimierzu dość dawno temu. Twój wpis przypomniał mi to piękne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  9. My tez byliśmy w Wakacje w Kazimierzu i w Magicznych Ogrodach. Bardzo dobrze wspominamy tę wycieczkę. Ze swojej strony polecam "na wypad" Niebieskie Źródła, Skansen Rzeki Pilicy i Groty Nadgórzańskie - wszystko w okolicach Tomaszowa Maz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo to nie daleko ;) Dzięki wielkie! :)

      Usuń
  10. no właśnie wcale nie trzeba jechać na koniec świata aby miło spędzić czas ;)

    grlfashion.blogspot.com
    Zapraszam;* odwdzięczam się za każdą obserwację ;D

    OdpowiedzUsuń